środa, 7 listopada 2018

4 razy "P"

Przymierz, przytnij, przyklej, powtórz - w zasadzie tak można by scharakteryzować ostatnie dni prac przy setce. Choć nie od rzeczy byłoby jeszcze piąte "P" - przeszlifuj.


Prace nad wręgami posuwają się z wolna do przodu. Trochę pobawiłem się z wręgiem C - ze względu na fakt, że będzie się go stale oglądać, bardzo zależy mi na starannym wykończeniu. Obustronnie wewnętrzne krawędzie zaokrągliłem frezarką, jednak z ominięciem węzłówek (żeby się brzydka szpara nie robiła). Później zaokrąglę krawędź węzłówki też.



Wręg C się suszy, zabrałem się więc za wręg D - tu jest już nieco więcej zabawy, bowiem trzy elementy są łukowate - pokładnik oraz przyszłe obło. 





Nadal nie wiem tylko jak zabudować przód. Czy zrobić jak w projekcie? Wówczas w przyszłości będą do wykorzystania trzy koje... A może tak, jak Piotr w Atomie? Wówczas więcej przestrzeni na szpeje i chyba łatwiej o porządek... Nie mam pojęcia, a za chwilę trzeba w jakiś sposób poszyć sklejką ten wręg... 

Póki co klej schnie, a ja oglądam zdjęcia innych "setek" i rozważam za i przeciw... Taki los "domorosłego szkutnika amatora" :D

Stay tuned!

Czas pracy: 7h
Koszty: 

  • brak


Razem: 57h, 715 zł

sobota, 3 listopada 2018

Transformers

Dzisiaj skończyłem wręgi A i B, ustawiłem pod ścianą i dostrzegłem...


Pierwszy film o Transformersach powstał, tak samo jak "setka" w 1986 roku. Czy to tylko zbieg okoliczności? Kto wie, może Janusz kiedyś coś na ten temat powie :D

W ostatnich dniach dokończyłem najbardziej pracochłonny wręg "B" - jest on bowiem listwowany dwustronnie. Najwięcej zabawy było jednak z wycinaniem sklejki. Frezarka górnowrzecionowa jest najfajniejsza do takich zabaw, ale ma jeden feler (przynajmniej moja) - jest duża.




Tyle udało się frezarką - a co dalej? Multiszlifierka! Niestety, markety kłamią. Pojechałem do zielonego kupić ostrze do drewna, moje bowiem było już tak tępe, że bardziej przypalało sklejkę niż cięło. Niestety - na opakowaniu wypisany mój model, a w rzeczywistości "ni cholery" nie pasuje... Tym sposobem straciłem 2h na jeżdżenie do marketu (dwa razy, bo oddać trzeba...) i nadal nie ma czym uciąć... Zrobiłem więc taką konstrukcję...


... że frezarkę prowadzę na wysokości przeszkód, a nie płasko po sklejce. I tym sposobem udało się pięknie wszystko powycinać. 




Potem już tylko klejenie, szlifowanie i wręg B można w końcu uznać za gotowy. 



Następnie wykończyłem wręg A - ostatnio został poszyty sklejką, teraz zostało więc oblecieć go frezarką i na ładnie wyszlifować. 




Setkę buduję alfabetycznie, więc kolej na wręg C. Ostatnio go zacząłem, wczoraj dokończyłem. Najwięcej zabawy jest oczywiście z pokładnikiem, a dokładnie z jego łukiem. Żeby robić na spokojnie i nie siłować się, zmajstrowałem taki oto "patent":




Dwie cienkie listwy są przykręcone do łukowatej deski na środku, natomiast na końcu długim wkrętem można regulować ugięcie. Tym sposobem, bez wysiłku mogę szablon wyregulować idealnie na stole, następnie przenieść krzywiznę dokładnie na deskę i wyciąć - używając wyrzynarki i heblarki. Wychodzi pięknie. 



Wręg C już sklejony, czeka na węzłówki. Przede mną dwa dni w pracy, więc ciąg dalszy zmagań we wtorek. 

Stay tuned!


Czas pracy: 12h
Koszty: 

  • Wkręty nierdzewne 4,5 x 40 - 8zł


Razem: 50h, 715 zł

wtorek, 30 października 2018

Czołg nie łódka

Od wczoraj już się nie dziwię, że Skwarek w 2012 bez szkód wytrzymał zderzenie ze statkiem...

Po rozmowie z Piotrem Czarnieckim (dziękuję!!) podjąłem decyzję, co z resztą nie było przesadnie trudne, że ławki kokpitowe będą ze skosem. Oznacza to, że dwa wręgi (A oraz P) muszą być lekko przerobione. W jakimż błędzie tkwiłem myśląc, że to będzie szybka i prosta akcja...



Klej zrobiony z epidianu5 i PAC jest mocny. Bardzo mocny. Z 6 śrubek nierdzewnych trzymających węzłówki 3 się ukręciły...


O oderwaniu węzłówki można tylko pomarzyć, więc czas na "cięższy sprzęt" - zaprawioną w bojach z Morsem multiszlifierkę! Jednak klej E5+PAC ma jeszcze jedną cechę - jest idealnie elastyczny, by tłumić pracę piły. Ło matko, mniej się napracowałem z wycięciem całej grodzi z morsa, niż z odcięciem węzłówki... Warczało, śmierdziało (przypaloną sklejką) ale w końcu puściło... tyle, że nie całkiem. Sklejka się rozwarstwiła, ale nadal nie puściła... 




Na tym etapie poddałem się - sięgnąłem bo "grubą bertę" - szlifierkę typu czołg. Ona dała radę, więc można było przejść do wymierzenia, obcięcia i wklejenia nowych kawałków. 



Na odciętym narożniku dokonałem próby dewastacji przy użyciu młotka i imadła. Walnięcie wzdłuż wytrzymało, dopiero uderzone z boku puściło. I to nie klej, a po prostu listwa pękła - to już naturalna cecha drewna. Wiec jest mocno. Bardzo mocno. 



Ale, ale. Nie samą destrukcją człowiek żyje - żeby nie było, coś konstruktywnego też zrobiłem - Oszlifowałem cały wręg B, oraz przykleiłem i przykręciłem do niego sklejkę. Lubię, jak jest równo i gładko, więc otworki zrobiłem co 10cm (zwykłym cyrklem wytycza się je w moment), następnie podfrezowałem sklejkę pod łebki by nic nie wystawało w przyszłości. 




Całość następnie sklejona - tutaj żałowałem, że nie mam nikogo do pomocy na chwilę - ułożenie całego arkusza sklejki nad wręgiem posmarowanym klejem tak, by ułożyć równo i nie dotknąć za wcześnie jest no cóż, nieporęczne... Ale się udało - po skręceniu spoinka wyszła elegancko:D





Co sklejone, niech się suszy a ja mając jeszcze chwilę, zabrałem się za wycinanie elementów do wręgu C - taki przyjemny i prosty, ale trzeba być wyjątkowo starannym, gdyż ten będzie wewnątrz najbardziej widoczny. Niestety - zegar nie zna litości i o 22 przypomniał mi, że czas kończyć dzień. Trudno. 





Stay tuned!


Czas pracy: 5h
Koszty: brak

Razem: 38h, 705 zł

piątek, 26 października 2018

Czasozjadacze poboczne

Wczorajszy dzień trochę się rozlazł, częściowo przez pogodę, ale tak bywa. Pojechałem rano po sklejkę i kolejną porcję desek - miało być szybko, a zeszło się. Najpierw - przez pogodę - trzeba było wypożyczyć przyczepkę, bo w deszczu wieźć na dachu? Szkoda materiału... (choć można by sprawdzić "wodoodporność" w boju :P). Potem rozkopana droga, więc objazdy a na koniec okazało się, że nie można kartą płacić... ehhhh. Tym sposobem cała "akcja sklejka" trwała trzy godziny zamiast trzy kwadranse... Ale sklejka sosnowa jest śliczna w porównaniu z brzozową...


Będąc już w hali doszedłem do wniosku, że czas już jakieś "ciepełko" odpalić - w tym celu skonstruowałem taki "wózek" na linach - dwie linki między ścianami a na nich przesuwny promiennik - dzięki temu mogę go ustawiać tam, gdzie mi potrzeba. Jeszcze nie zgadzam się na zimę, więc całej hali póki co grzać nie będę :D Działa super - ale zajęło kolejną godzinkę z górką.


I jeszcze miła wizyta. Odwiedził mnie Gr0m - żeglarz, szantymen i mój serdeczny przyjaciel. Tomku zaglądaj częściej! Mogliśmy sobie jeszcze "selfika" machnąć na bloga :D

W końcu, po tych różnych działaniach pobocznych zabrałem się do pracy - wyciąłem wszystkie węzłówki wręgu B. Przy całych arkuszach sklejki doskwiera nieco brak dużej piły stołowej - trzeba się ratować "patentami".






Dalej już klasyka - epidian 5 + pac i nierdzewne śrubki.





Aha, ponieważ wręg B będzie już wręgiem widocznym - więc przed przyklejeniem węzłówek od razu jedną krawędź (wewnętrzną) dookoła potraktowałem frezarką. Łatwiej i dokładniej zrobię to teraz, niż potem gimnastykując się w środku.

Stay tuned!

Czas pracy: 5h (liczę czas przy łódce, a nie zakupy, przejazdy, itp)
Koszty: 
  • sklejka sosnowa 8mm 230zł (2 arkusze)
  • deski sosnowe heblowane - 115zł

Razem: 33h, 705 zł